M.
Dwa
dni później sytuacja się powtórzyła. Severus
naprawdę starał się dogonić postać chodzącą po szkole po ciszy
nocnej, ale znów mu się nie udało.
Przystanął
i rozglądał się zrezygnowany po pustym korytarzu. Tym razem nie
chodziło już o sadystyczną przyjemność wynikającą z wlepiania
uczniom szlabanów. Mężczyzna zaczął podejrzewać, że to
nie, jak mu się na początku zdawało, jakiś idiota napędzany
hormonami. Możliwym było, że w szkole znajduje się szpieg.
Przez
ten czas, gdy uczniowie leniwie wygrzewali się w słońcu, Voldemort
nie próżnował. Zwoływał zebrania co tydzień, w których
niestety on, Severus Snape, musiał uczestniczyć.
Jakoś
w połowie lipca dowiedzieli się, że do Czarnego Pana dotarła
plotka, że Dumbledore wie coś o czymś i zamierza coś z tą wiedzą
zrobić i możliwe nawet, że poprosi kogoś, żeby mu w tym pomógł.
Żałosne, że czarodziej, przed którym drżą setki tysięcy
ludzi słucha plotek.
Oczywiście
Severus dostał za zadanie dowiedzieć się czy to prawda. Kiedy
delikatnie napomknął, że to pewnie tylko pomówienie i nie
powinno się dawać im wiary, został ukarany Cruciatusem. Chyba
Czarny Pan poczuł się urażony, więc Snape jak potulny piesek
latał po Hogwarcie podsłuchując osoby, które według niego
dziwnie się zachowywały i na dodatek szeptały. Czuł się przy tym
jak idiota. Dowiedział się też rzeczy, po których
później miał kłopoty z zaśnięciem. Wizja Hagrida i jego
namiętnych nocy spędzonych z pewną olbrzymką, o których
mówiła Sprout raziła jego umysł w takim stopniu, że bał
się zamknąć oczy.
Myśl
o szpiegu w Hogwarcie wydawała się bardzo prawdopodobna, ale to by
znaczyło, że Voldemort już mu nie ufa, co jest niepokojącym
znakiem.
Severus
postanowił jak najszybciej porozmawiać z dyrektorem. Ten jednak nie
udzielił mu jasnej odpowiedzi.
-
Widzisz, Severusie. Każdy ma swoje zadanie, które musi
wykonać jak najlepiej. Zapewniam cię, że w zamku nie czai się
żaden szpieg, bo gdyby taki się znalazł juz bym o tym wiedział –
powiedział spokojnie patrząc na niego znad okularów.
Severus
prychnął.
-
Oczywiście, że byś wiedział. Masz tą zgraję portretów na
swoje usługi i taki sam zapał do plotkowania jak Śmierciożercy.
Ale co z tą postacią, którą widziałem?
-
Chłopcze, to na pewno jakiś uczeń wymykający się na randki. -
Uśmiechnął się dobrotliwie, co okrutnie irytowało Snape'a. -
Wiesz, zakochanie to piękny stan. Na ciebie też przyjdzie pora
Severusie. Nawet ty zostaniesz kiedyś trafiony strzałą amora –
ciągnął póbując rozpieczętować pudełko malinowych
cukierków.
Severus
skrzywił się słysząc tę litanię i postanowił wyjśc zanim
trafi go szlag od nadmiaru miłości w tym pomieszczeniu.
Chwilę
po tym jak zamknęły się za nim drzwi Dumbledore wreszcie uporał
się z cukierkami i siedział na fotelu zajadając słodycze.
Było
późno, ale dyrektor nie mógł iść spać. Czekał na
kogoś.
Pół
godziny później w drzwiach, innych niż te, którymi
wszedł Severus, pojawiła się średniego wzrostu kobieta. Nie
weszła do pomieszczeniu.
-
Jak ci idzie? – zapytał Dumbledore wstając.
Dziewczyna
westchnęła cicho i zamiast tego powiedziała:
-
Słyszałam, co powiedział. - Jej głos brzmiał niepewnie –
Przykro mi. Starałam się pozostać niewidzialna.
Staruszek
podszedł do okna. Jego szata mieniła się w świetle księżyca.
Wyglądał jak bombka z przeceny.
-
Wiem, dziecko, wiem – rzekł cicho – On juz ma taki nawyk –
wszędzie widzi niebezpieczeństwo. To smutne. Choć z drugiej
strony, gdyby nie to pewnie juz dawno by nie żył.
Przez
chwilę w pomieszczeniu panowała cisza przerywana jedynie ich
oddechami. W końcu Dumbledore odwrócił się a na jego twarzy
zamyślenie ustąpiło miejsca uśmiechowi.
-
Ale nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
Dziewczyna
przestąpiła z nogi na nogę.
-
No więc...udało mi się rozszyfrować pierwszą zagadkę...
Dumbledore
z zadowoleniem pokiwał głową.
-
Ale jest jeden problem. - powiedziała jednym tchem. - Nie sądzę,
żebym poradziła sobie z resztą.
Dyrektor
spojrzał jej w oczy zanim zapytał:
-
Co w takim razie proponujesz?
Kobieta
w zamyśleniu przygryzła wargę.
-
Proponuję – zaczęła ostrożnie – abyśmy wtajemniczyli jeszcze
jedną osobę.
Starzec
złączył dłonie i po chwili odpowiedział:
-
Wiesz, że każda osoba jest dodatkowym zagrożeniem, że Ciemna
Strona o wszystkim się dowie... - Skinęła głową. - Ale rozumiem,
że nie prosiłabyś o to, gdyby nie było to niezbędne. Niestety
nie będę mógł ci pomóc. Nie znam nikogo, kto mógłby.
Dziewczyna
podeszła bliżej.
-
Zna go pan. Obydwoje go znamy. - Spojrzała na drzwi, za którymi
zniknął Snape uśmiechając się z zadowoleniem.