niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 2 - Opowieść czas zacząć

A oto kolejny rozdział. Trochę z opóźnieniem, ale jest. Liczę na komentarze :)

M.

Dwa dni później sytuacja się powtórzyła. Severus naprawdę starał się dogonić postać chodzącą po szkole po ciszy nocnej, ale znów mu się nie udało.
Przystanął i rozglądał się zrezygnowany po pustym korytarzu. Tym razem nie chodziło już o sadystyczną przyjemność wynikającą z wlepiania uczniom szlabanów. Mężczyzna zaczął podejrzewać, że to nie, jak mu się na początku zdawało, jakiś idiota napędzany hormonami. Możliwym było, że w szkole znajduje się szpieg.
Przez ten czas, gdy uczniowie leniwie wygrzewali się w słońcu, Voldemort nie próżnował. Zwoływał zebrania co tydzień, w których niestety on, Severus Snape, musiał uczestniczyć.
Jakoś w połowie lipca dowiedzieli się, że do Czarnego Pana dotarła plotka, że Dumbledore wie coś o czymś i zamierza coś z tą wiedzą zrobić i możliwe nawet, że poprosi kogoś, żeby mu w tym pomógł. Żałosne, że czarodziej, przed którym drżą setki tysięcy ludzi słucha plotek.
Oczywiście Severus dostał za zadanie dowiedzieć się czy to prawda. Kiedy delikatnie napomknął, że to pewnie tylko pomówienie i nie powinno się dawać im wiary, został ukarany Cruciatusem. Chyba Czarny Pan poczuł się urażony, więc Snape jak potulny piesek latał po Hogwarcie podsłuchując osoby, które według niego dziwnie się zachowywały i na dodatek szeptały. Czuł się przy tym jak idiota. Dowiedział się też rzeczy, po których później miał kłopoty z zaśnięciem. Wizja Hagrida i jego namiętnych nocy spędzonych z pewną olbrzymką, o których mówiła Sprout raziła jego umysł w takim stopniu, że bał się zamknąć oczy.
Myśl o szpiegu w Hogwarcie wydawała się bardzo prawdopodobna, ale to by znaczyło, że Voldemort już mu nie ufa, co jest niepokojącym znakiem.
Severus postanowił jak najszybciej porozmawiać z dyrektorem. Ten jednak nie udzielił mu jasnej odpowiedzi.
- Widzisz, Severusie. Każdy ma swoje zadanie, które musi wykonać jak najlepiej. Zapewniam cię, że w zamku nie czai się żaden szpieg, bo gdyby taki się znalazł juz bym o tym wiedział – powiedział spokojnie patrząc na niego znad okularów.
Severus prychnął.
- Oczywiście, że byś wiedział. Masz tą zgraję portretów na swoje usługi i taki sam zapał do plotkowania jak Śmierciożercy. Ale co z tą postacią, którą widziałem?
- Chłopcze, to na pewno jakiś uczeń wymykający się na randki. - Uśmiechnął się dobrotliwie, co okrutnie irytowało Snape'a. - Wiesz, zakochanie to piękny stan. Na ciebie też przyjdzie pora Severusie. Nawet ty zostaniesz kiedyś trafiony strzałą amora – ciągnął póbując rozpieczętować pudełko malinowych cukierków.
Severus skrzywił się słysząc tę litanię i postanowił wyjśc zanim trafi go szlag od nadmiaru miłości w tym pomieszczeniu.
Chwilę po tym jak zamknęły się za nim drzwi Dumbledore wreszcie uporał się z cukierkami i siedział na fotelu zajadając słodycze.
Było późno, ale dyrektor nie mógł iść spać. Czekał na kogoś.
Pół godziny później w drzwiach, innych niż te, którymi wszedł Severus, pojawiła się średniego wzrostu kobieta. Nie weszła do pomieszczeniu.
- Jak ci idzie? – zapytał Dumbledore wstając.
Dziewczyna westchnęła cicho i zamiast tego powiedziała:
- Słyszałam, co powiedział. - Jej głos brzmiał niepewnie – Przykro mi. Starałam się pozostać niewidzialna.
Staruszek podszedł do okna. Jego szata mieniła się w świetle księżyca. Wyglądał jak bombka z przeceny.
- Wiem, dziecko, wiem – rzekł cicho – On juz ma taki nawyk – wszędzie widzi niebezpieczeństwo. To smutne. Choć z drugiej strony, gdyby nie to pewnie juz dawno by nie żył.
Przez chwilę w pomieszczeniu panowała cisza przerywana jedynie ich oddechami. W końcu Dumbledore odwrócił się a na jego twarzy zamyślenie ustąpiło miejsca uśmiechowi.
- Ale nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
Dziewczyna przestąpiła z nogi na nogę.
- No więc...udało mi się rozszyfrować pierwszą zagadkę...
Dumbledore z zadowoleniem pokiwał głową.
- Ale jest jeden problem. - powiedziała jednym tchem. - Nie sądzę, żebym poradziła sobie z resztą.
Dyrektor spojrzał jej w oczy zanim zapytał:
- Co w takim razie proponujesz?
Kobieta w zamyśleniu przygryzła wargę.
- Proponuję – zaczęła ostrożnie – abyśmy wtajemniczyli jeszcze jedną osobę.
Starzec złączył dłonie i po chwili odpowiedział:
- Wiesz, że każda osoba jest dodatkowym zagrożeniem, że Ciemna Strona o wszystkim się dowie... - Skinęła głową. - Ale rozumiem, że nie prosiłabyś o to, gdyby nie było to niezbędne. Niestety nie będę mógł ci pomóc. Nie znam nikogo, kto mógłby.
Dziewczyna podeszła bliżej.
- Zna go pan. Obydwoje go znamy. - Spojrzała na drzwi, za którymi zniknął Snape uśmiechając się z zadowoleniem.

1 komentarz:

  1. Ojej ojej jak ja sięciesze, że dodałaś kolejny rozdział. Świetny, baaardzo mi się podobał. Już nie mogę doczekać się NN ;D
    Pozdro i weny
    POISON

    OdpowiedzUsuń